Antoniuszowe cytaty – „Niespodzianka”

surprise

Niedzielny poranek – jeden z tych kiedy nie chce się wychodzić z domu, raz że zimno, za oknem jest minus pięć, dwa, że przeziębienie, katar i kaszel, trzy że bez śniegu mróz jest kiepską opcją. Jedyną słuszną decyzją jest zostanie w ciepłym domu i każdy rozsądnie myślący człowiek zrobiłby dokładnie tak samo.

Oczywiście decyzja skutkuje wzmożoną aktywnością młodych i już wiem – spokojnie posiedzieć się nie da, trzeba im znaleźć jakieś angażujące zajęcie.

Ostatnio mają fazę na kredki, flamastry, długopisy malowanie, rysowanie, ogólnie artystyczne wyżywanie się w każdy możliwy sposób, także znalezienie ciekawego zajęcia dla nich nie jest większym problemem – działamy. Będziemy rysować – wyciągam bloki, kredki, flamastry, zeszyty, kolorowanki, wszystko co mam pod ręką i zaczynamy. Idzie całkiem sprawnie, jeden z drugim niespodziewanie pokojowo są w stanie się dogadać odnośnie siedzenia przy jednym stoliku, użycia tej samej kredki, ba nawet malowania na tej samej kartce. Myślę sobie cud jakiś, Bóg się zmiłował, przy niedzieli ukryty w młodych szatan zrobił sobie wolne. Alleluja chwalmy pana.

Tak sprzyjające i występujące z częstotliwością deszczu na pustyni Gobi okoliczności nie zdarzają się często, zatem wrodzony spryt nakazuje mi je jak najszybciej wykorzystać. W głowie rodzi się karkołomny, przebiegły, śmiały niczym zdobycie Mount Everestu zimą, plan… zrobię sobie herbatę!

Wychodzę do kuchni, wstawiam wodę, w tle oczywiście słyszę tradycyjne odgłosy wzajemnej sympatii dla siebie „to moja kredka, nie, zostaw to, ja tutaj rysuję”. Czyli wszystko ok, moja czujność zostaje uśpiona. Nic wielkiego się nie dzieje, chłopaki bawią się jak zawsze. Czad! Niespiesznie więc wstawiam wodę, wyciągam kubek, herbatę, przyglądam się jak woda radośnie zaczyna wrzeć i wtem orientuję się, że w około nastała cisza. Ale nie jest to zwykła cisza, to przejmująca cisza, cisza, którą znają tylko rodzice, cisza, która w horrorach i w domu, w opanowanym przez dwójkę wcielonych diabłów oznacza tylko jedno – za chwilę nastąpi dramatyczny zwrot akcji.

Boję się iść sprawdzić co się dzieje, cisza nigdy nie oznacza nic dobrego. Drżącą ręką zalewam herbatę, odstawiam kubek i idę do pokoju, w którym siedzą chłopaki. Każdy krok wzmaga niepokój – co wymyślili tym razem, co zastanę, co na mnie czeka? Nie muszę się dłużej zastanawiać – w drzwiach witają mnie Antoniusz z Johnnym – obaj z szatańskim uśmiechem i błyskiem w oku. Dopełnieniem całości jest tekst: „NIESPODZIANKA”.

Rozglądam się – pokój zdemolowany, ale to standard, porozrzucane książki i kredki, porwane kartki to chleb powszedni – nie rusza mnie już wcale. Rozglądam się dalej i kątem oka dostrzegam przepiękną improwizację, wyraz geniuszu artystycznego, dzieło powstałe chyba w wyniku jakiegoś duchowego uniesienia, dynamizm i złożoność środków wyrazu artysty wręcz powala, powala również umiejscowienie pracy czyli… ściana.antoniusz - niespodzianka

antoniusz - niespodzianka 2

Myślę sobie – pierwszorzędna niespodzianka, ale z drugiej strony w końcu to ich pokój i tak za jakiś czas trzeba odmalować – trudno, nic już teraz z tym nie zrobię. No może jedynie zdjęcia dokumentujące ten znakomity fresk.

Mogę się założyć, że nie ma dziecka i rodzica, którzy nie przetestowali rysunków na ścianach. Cóż pozostaje przywyknąć i czekać na kolejne arcydzieła.

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.