Miałem marzenie – futbolowe wspomnienia. Początek.

radek golab warsaw eagles

Dziś na blogu wpis nietypowy, wpis który będzie początkiem, mam nadzieję, większej serii wspomnień z 3 lat gry w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego. Jak nic idealna lektura na jesienne i zimowe wieczory. Nie wiem czy uda mi się pisać regularnie, ale będę próbował choć raz w tygodniu wrzucić kolejny tekst. Mam nadzieję, że nie przekręcę też faktów, a jeśli ktoś wyłapie nieścisłości dajcie znać w komentarzu, albo jakkolwiek inaczej.

Swoje lata już mam i zapewne na boisku więcej, a przynajmniej w najwyższej klasie rozgrywkowej, się nie pojawię. Jednak tym co udało mi się przeżyć dzięki futbolowi chciałbym się z Wami podzielić.Co prawda nie mam takiego stażu i takiej liczby wspomnień jak chłopaki, którzy zakładali Eagles i ligę, ale przez 3 lata gry i 4 lata treningów zdobyłem z Eagles, 2 wicemistrzostwa Polski w futbolu 11 osobowym oraz tytuł Mistrza Polski w futbolu ośmioosobowym, zagrałem też na Stadionie Narodowym i zyskałem mnóstwo doświadczeń i sporo przeżyłem – od euforii po wygraniu finału PLFA8, aż po rozgoryczenie i smutek po przegraniu dwóch SuperFinałów. Nie byłem jakimś wybitnym graczem, byli ode mnie lepsi, szybsi, silniejsi, więksi, z dłuższym stażem, większym doświadczeniem ale uparcie i konsekwentnie, bez względu na okoliczności robiłem co do mnie należało i za to zostałem nagrodzony… spełniłem swoje dziecięce marzenie!

warsaw eagles radek golab

Odkąd tylko pamiętam zawsze chciałem być sportowcem i to nie byle jakim sportowcem, najlepiej piłkarzem i to takim, który gra w Lidze Mistrzów. Dziś jeszcze pamiętam pierwsze buty, na których uczyłem się wiązać sznurowadła… to były piłkarskie korki w rozmiarze zapewne nie większym niż godzinowa stawka kasjerki w Biedronce.
Za dzieciaka każdy miał swój wymarzony zawód, jeden chciał być strażakiem, inny biznesmenem, bywali też i tacy, którzy chcieli być śmieciarzami, a ja po prostu chciałem zawodowo kopać piłkę i kosić za to grube miliony… życie jednak to nie bajka i zamiast do szkółki Barcelony trafiłem do szkoły podstawowej na warszawskim śródmieściu.

Biegałem dzielnie do mojej 75, uczyłem się pilnie czytać, pisać, dodawać, mnożyć, jednak gdzieś tam z tyłu głowy zawsze towarzyszyła mi chęć uprawiania sportu. W podstawówce zdałem sobie sprawę, że zawodowym piłkarzem raczej nie będę, jedyne co pozostawało to kopanie piłki z chłopakami na szkolnym boisku, a później już w liceum i na studiach w amatorskich ligach w Warszawie. Niby mi to wystarczało, ale ciągle marzyłem o zdobyciu Mistrzostwa Polski, chciałem móc powiedzieć o sobie – jestem Mistrzem Polski! Tylko jak to do cholery zrobić.

Szczerze mówiąc powoli już zaczynałem się żegnać z tym marzeniem, ale jak to zwykle bywa w takich przypadkach los potrafi mile zaskoczyć (o tym, że potrafi też zaskoczyć niemile, nikogo chyba nie muszę specjalnie przekonywać). Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Od dłuższego czasu interesowałem się sportami amerykańskimi, założyłem nawet stronę poświęconą tej tematyce (ussports.pl), a jeszcze dodatkowo nakręcony Super Bowl (genialne spotkanie w 2010 roku rozegrali New Orlean Saints i Indianapolis Colts) postanowiłem wybrać się z aparatem na mecz futbolu amerykańskiego w Polsce. Wiadoma sprawa – futbol, zdjęcia czyli świetne materiały do artykułu.

Sezon u nas co prawda startuje prawie 3 miesiące po zakończeniu rywalizacji w NFL, ale nie była to żadna przeszkoda. Wybór padł na pojedynek Warsaw Eagles – Devils Wrocław. Kilka dni wcześniej zadzwoniłem do ówczesnego rzecznika Orłów i jednocześnie linebackera WE – Maćka Traczyka z prośbą o możliwość zrobienia kilku fotek na meczu, okazało się, że nie będzie z tym najmniejszego problemu. Miał to być mój pierwszy mecz futbolowy jaki zobaczę na żywo. Miał być…

warsaw eagles - devils wroclaw 10.04.2010

Spotkanie zaplanowane było na godzinę 13:00 – 10.04.2010 – jeszcze przed wyjazdem na stadion dowiedziałem się, że mecz jest odwołany, w zasadzie tego dnia wszystko było odwołane. Z tego co wiem Devils dotarli do Warszawy, wspólnie z Eagles wyszli na boisko, uczcili osoby, które zginęły w katastrofie, minutą ciszy i wrócili do Wrocławia. Tyle było z moich pierwszych doświadczeń z futbolem amerykańskim w Polsce.

Jednak  nie dałem za wygraną, kolejny mecz w Warszawie musiałem już zobaczyć. Okazja nadarzyła się 1 maja kiedy to przeciwnikiem Eagles byli Seahawks Gdynia. To co zapamiętałem to 3 interception Łukasza Koniusza, które w dużym stopniu przyczyniły się do zwycięstwa Eagles. I wtedy po raz pierwszy poczułem, że też chciałbym wyjść na boisko jako zawodnik futbolu amerykańskiego. Od tego meczu wszystko się zaczęło.

c.d.n.

Jeśli spodobał Ci się tekst polub mój fanpage na facebooku i nie przegap kolejnego wpisu.

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.