Miałem marzenie – jedziemy z treningami

spadochrony

Bemowo, Torwar, siłownia w miarę możliwości – rozkręcałem się z tygodnia na tydzień, treningi przestały być już niewinną zabawą, zaczęła się rzeź, zaczęło się oddzielanie prawdziwych facetów od chłopców, zaczęła się brutalna eliminacja najsłabszych, kto nie wytrzymywał odpadał. W przygotowaniach nie bierze się jeńców – albo dajesz z siebie wszystko i zapieprzasz albo sorry, nie nadajesz się. Zostawali tylko Ci, którym najbardziej zależało.

Zadziwiające było jednak to jak szybko odpadali. Miesiąc ćwiczeń, a tutaj wśród DB tylko znane twarze, nikogo z nowych poza mną i Mateuszem Adamczewskim. Wszystkim innym jakoś przeszła ochota po tym jak musieli w niedzielę rano i w czwartkowe wieczory „wypluwać płuca” na treningu, albo wracać na trzęsących się z bólu nogach do domu. A to dopiero był początek. Na razie treningi to była czysta praca nad kondycją, siłą i wytrzymałością. Kontakt praktycznie się nie pojawiał już nie wspominając o sprzęcie. Ćwiczenia wycieńczały – dosłownie, półtora litra wody w półtorej godziny schodziło bez najmniejszych problemów. Jak ktoś zapomniał picia to miał problem i to całkiem spory.

sapadochrony 2

Treningi zarówno te na Torwarze jak i na Bemowie były podobne, ale miały drobne elementy (ćwiczenia) przypisane do konkretnej lokalizacji. I tak z treningów na Bemowie najbardziej w pamięci utkwiły mi… spadochrony – to jest prawdziwa masakra! Jak biegniesz za wolno to ciągnie się za Tobą po ziemi i widać, że się opieprzasz. Jak biegniesz z odpowiednią prędkością to po dwóch długościach sali kręci Ci się już w głowie i średnio kojarzysz co robisz. Po czymś takim ciężko jest przejść do następnej stacji i przez kolejne 2 minuty skakać, robić pompki czy cokolwiek innego. Jeśli będziecie mieli okazję to sprawdźcie sobie jak to działa, mocne wrażenia gwarantowane.

Na Torwarze nie było specjalnie miejsca do biegania ale coach znalazł inne ćwiczenie, które równie skutecznie niszczyło system – nazywało się mirror drill. Wygląda to tak:

Spróbujcie tak na maksa przez 20 sekund! Mięśnie palą po takim ćwiczeniu żywym ogniem. Pół biedy jeśli ćwiczysz z kimś, kto traktuje to jako ćwiczenie, gorzej jeśli trafisz na gościa, który traktuje to jak wojnę. Takie właśnie podejście mieli chłopaki z Eagles: Łukasz, Dominik i Tadek – czyli stara gwardia, za wszelką cenę chcieli Ci udowodnić, że się nie nadajesz, że jesteś za słaby, za mały, za wolny, za stary, za młody, za jakiś, że powinieneś zrezygnować, bo nie dasz rady. To nie była szkółka niedzielna, to nie były wczasy, to nie był trening – tutaj każda minuta to była walka o udowodnienie im, że jednak nie mają racji… I tak miało zostać, aż do sezonu.

torwar

Najdziwniejsze jednak było to, że Ci sami goście, którzy poniewierali Cię na treningu, na meczu byli tymi, którzy pomagają najwięcej, najwięcej podpowiadają, najbardziej motywują i… po udanych zagraniach najbardziej chwalą.

Dużo jest gadania w stylu drużyna-rodzina, w Eagles jeśli już to była to rodzina… patologiczna, ale miała swój unikalny charakter. Relacje tam to było coś czego nie ma szans odtworzyć gdzie indziej. Mistrzowie ciętej riposty jak Tomek Szczeszek, Dawid Więckowski, Piotrek Osuchowski czy wspomniani już Łukasz i Dominik potrafili dopieprzyć takim tekstem, że nie wiedziałeś co ze sobą zrobić. W zasadzie to chyba poradzenie sobie z nimi na początku było większym wyzwaniem niż treningi od strony fizycznej. Odporność psychiczną w Eagles trzeba było mieć na poziomie EXPERT! Poziom hard to było zdecydowanie za mało, hard to były teksty na treningach, gdzie nikt nikogo nie oszczędzał, a już najbardziej przejebane mieli nowi. Ówcześni Eagles to zdecydowanie nie była drużyna dla każdego chętnego. Jednak takie podejście i „weryfikacja” rookies przez samych zawodników idealnie sprawdzała się w warunkach „bojowych” – czyli na meczach, gdzie po prostu trzeba było umieć poradzić sobie z presją. Po takim „przyjęciu” wszyscy, absolutnie wszyscy nowi, którzy dotrwali do sezonu to potrafili. I udowodniliśmy to 10 miesięcy później.

Jeśli spodobał Ci się tekst polub mój fanpage na facebooku i nie przegap kolejnego wpisu.

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.