Miałem marzenie – zaczęło się

torwar1

W połowie listopada wszystko rozkręcało się już na dobre. Wchodziliśmy w regularny cykl czyli dwa treningi w tygodniu przy czym ten drugi miał się odbywać na Torwarze. Jednak zanim to się stało mieliśmy pierwsze przetarcie na Bemowie i jeśli porównać to z dalszymi treningami to było to swego rodzaju wdrożenie się.  Po tych pierwszych dwóch wiedziałem jedno – muszę, absolutnie muszę kupić nowe buty. Te, które miałem, czyli do piłki halowej nadają się jedynie do… piłki halowej. Skakanie w nich przez połowę treningu, przysiady i wszelkiego rodzaju ćwiczenia inne niż bieganie i kopanie piłki to był dramat.

Na nadmiar kasy nie narzekałem, szczerze mówiąc to narzekałem na jej brak, ale że pasje mają to do siebie, i jest to cholernie irracjonalne, że zawsze znajdziesz na nie pieniądze, to oczywiście i u mnie także się znalazły. Jasne – wiązało się to z jakimiś wyrzeczeniami, może nie była to powalająca kwota, ale wtedy priorytet był jeden – wiedziałem, że muszę kupić buty i to szybko.

Oczywiście mogłem zapomnieć o adidasach, reebokach itd. Inna sprawa, że nigdy jakoś nie zwracałem przesadnej uwagi na znaczek producenta bardziej liczyła się jakość i jak u 90% naszego społeczeństwa – cena. Mi były potrzebne buty na halę i to takie, które najlepiej amortyzują wszelkiego rodzaju dziwne aktywności, którym poddawane były moje stawy i mięśnie podczas treningów. Budżet jaki mogłem przeznaczyć na zakupy oscylował w okolicy 70-80 PLN. Przyznacie trudna sprawa znaleźć coś rozsądnego w takiej cenie. Trochę to trwało, odwiedziłem kilka sklepów, musiałem się naszukać, ale znalazłem buty, które mi pasowały i mieściły się w budżecie. Nawet lepiej – zmieściły się w budżecie dużo niższym bo kosztowały 59 pln. New Age bo tak się nazywają – czyli polskie wzornictwo i wykonanie za adekwatną cenę.

new age buty

Wydawało mi się, że za jakiś czas – najpóźniej na następny sezon – je sobie wymienię. Tak mi się tylko wydawało – trenowałem w nich 4 lata! I nadal dają radę. Nie jest to może szczyt designu, może nie zostanę w nich najbardziej wystylizowanym gościem na crossficie, ale idealnie sprawdzają się do tego do czego zostały zakupione – czyli treningów. I nikt mi nie powie, że to wszelkiego rodzaju „gadżety” czy też modniejsze ciuchy robią różnicę. Różnicę robi charakter i nastawienie, nawet trenując w butach za 60 pln, ale regularnie i z samozaparciem można osiągnąć więcej niż ćwicząc w najnowszej kolekcji Reeboka czy Nike.

torwar2

Zaopatrzony w tak specjalistyczny sprzęt jak nowe buty, butelka wody, spodenki i koszulka wybierałem się po raz pierwszy aby trenować na legendarnym Torwarze. Obiekt, który gościł gwiazdy światowego formatu w siatkówce, piłce ręcznej, hokeju na lodzie, czy też takich wykonawców jak Pearl Jam Iron Maiden czy Depeche Mode miał stać się miejscem moich codziennych treningów. Wtedy jeszcze nie mogłem w to uwierzyć. Kurde treningi na Torwarze, na sali gdzie odbywają się największe wydarzenia sportowe i kulturalne. „Mają rozmach skur******” – pomyślałem.

torwar3

Wchodzę zatem śmiało głównym wejściem, ale w środku jakoś ciemno. Co jest – myślę, przecież za 20 minut mamy trening. No nic – pytam ochroniarza, potwierdza – „tak tam prosto i na dół trzeba iść, są szatnie”. Ok idę. Droga prowadzi przez trybuny i główną płytę, wygląda zacnie – podziwiam, napawam się widokiem i tym jak cholernie dużo miejsca będzie do trenowania. Jedyne co mnie niepokoi to nawierzchnia – beton! No ale nic – schodzę do szatni. Szatnie spoko – bardzo fajne, duże, wygodne. Ogólnie dają radę. Przebrany wracam na główną płytę, ale tutaj tylko kilku gości rzuca piłką, kilku siedzi na krzesełkach na trybunach. Pierwsze odczucie – dziwnie jakoś. Dopiero po chwili przychodzi trener i dowiadujemy się, że trenujemy na Torwarze, ale… w bocznej sali.

torwar4

Pomimo, że pojawiło się delikatne rozczarowanie to muszę przyznać, że lubiłem Torwar i treningi w tej klaustrofobicznej salce, nawet pomimo tego, że ledwo się tam mieściliśmy (na pierwszym treningu było 56 osób) i pomimo tego, że nie raz zaliczyłem tam bliższy kontakt ze ścianą. Więcej o samych treningach i przygotowaniach do sezonu 2011 w kolejnych wpisach.

Droga na Torwar i „naszą” salę treningową wyglądała dokładnie tak:

Jeśli spodobał Ci się tekst polub mój fanpage na facebooku i nie przegap kolejnego wpisu.

zdjęcia i film: fanpage Warsaw Eagles – https://www.facebook.com/WarsawEagles

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.