Miałem marzenie – w oczekiwaniu na rekrutację

rekrutacja 2010 warsaw eagles

Po meczu Eagles z Seahawks wiedziałem, że będę chciał spróbować dostać się do drużyny. Jeśli się nie uda – trudno, będę wiedział, że przynajmniej próbowałem, że zrobiłem co mogłem aby grać w futbol. Tylko, że był maj, trwał sezon, nie było słychać nic o rekrutacjach, o przyjęciach nowych zawodników, nic. Dobra, poradzę sobie. Pierwsza myśl była oczywista – internet! Odpalam stronę WE z nadzieją, że znajdę tam jakieś przydatne info odnośnie naboru. Zajebiście, przebiegłość mojego umysłu mnie czasem poraża – jest formularz zgłoszeniowy! Wypełniam, jaram się jak 9 latek przed pierwszą komunią, klawiatura dymi się pod palcami, z prędkością serii z kałasza wpisuję dane: imię nazwisko, wzrost, waga, wiek, doświadczenie sportowe – gra w B-klasie, prowadzenie amatorskiej drużyny piłkarskiej, występy na turniejach halowych. Wygląda przyzwoicie… no może poza warunkami fizycznymi (170 cm, 65 kg), ale przecież gdzie bym nie sprawdzał, to wszędzie mówili, że to sport dla wszystkich, że dla każdego na boisku znajdzie się miejsce, że każdy się nadaje (jeszcze wtedy nie wiedziałem, że kłamali, ale to już temat na osobny wpis ;)). Wygląda znakomicie, wysyłam!

Wysłałem i czekam dzień, czekam drugi dzień, czekam trzeci dzień. Nic, cisza, nie dostałem żadnego euforycznego maila w stylu – jesteś zajebisty zapraszamy na treningi. No dobra spoko może był jakiś problem techniczny, zdarza się – coś się wysypało, formularz nie dotarł, to normalne. Wypełniam formularz po raz drugi, już mniej się ekscytuję, ale dzielnie i z zapałem wpisuję dane. Pola wypełnione, wysyłam! I znowu to samo, czekam, czekam, czekam – maila brak. Jak to możliwe, czy oni tam w ogóle odbierają te maile? Co do kurwy nędzy. Tym razem daję za wygraną, nie to nie, trzeci raz nie wyślę.

Rekrutacja do Warsaw Eagles na sezon 2011 from Lukasz Nowicki on Vimeo.

Dopiero już będąc zawodnikiem zobaczyłem, że w trakcie sezonu rekrutacja to najmniej istotny punkt działania klubu. Osoba bez doświadczenia dołączająca do klubu w trakcie rozgrywek nie będzie w stanie znacząco go wzmocnić, a jak ma doświadczenie to będzie wiedziała co zrobić, żeby stać się zawodnikiem. W trakcie sezonu są ważniejsze rzeczy – mecze, treningi, kontuzje, a właściwie to ich leczenie, sprawy organizacyjne i wiele, wiele innych drobiazgów, bez których wystawienie drużyny byłoby niemożliwe.

Brak odpowiedzi na zgłoszenie nie wpłynął jakoś negatywnie na moje postanowienie – może trochę entuzjazm opadł, ale wiedziałem jedno – chcę grać, a przynajmniej spróbować. W międzyczasie Eagles przeżywali ciężkie chwile – porażka z Devils, niespodziewana przegrana u siebie z Tigers, co prawda z bilansem 4-3 udało się awansować do półfinału, ale tam znowu czekali… Devils – późniejsi zdobywcy tytułu Mistrzowskiego. Dla Orłów był to koniec sezonu.

Przez cały sierpień i połowę września co jakiś czas sprawdzałem stronę WE z nadzieją, że znajdę tam informacje o rekrutacji i w końcu się doczekałem. Było! Wyczekiwane niczym, Oscar przez Leonardo DiCaprio, ogłoszenie o rekrutacji. Patrzę, czytam, sprawdzam pierwszy termin i co… 25 września, kurwa nie mogę iść. „No ja pierdolę” przeleciało mi przez myśl. Jak to ma tak dalej wyglądać to ja dziękuję, pierwszy mecz, który chciałem obejrzeć na żywo – odwołany, pierwsza rekrutacja, na którą czekałem pół roku, a ja nie mogę wziąć w niej udziału. Wszystko wskazywało na to, że moja przygoda z futbolem skończy się zanim jeszcze się rozpoczęła…

rekrutacja WE2010

Dobra, spokojnie, Radek oddychaj, patrzę, czytam jeszcze raz – jest, jest jeszcze drugi – ostatni termin w połowie października. Uff. Nic nie mogło mnie powstrzymać przed pójściem na tę rekrutację.

c.d.n.

Jeśli spodobał Ci się tekst polub mój fanpage na facebooku i nie przegap kolejnego wpisu.

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.