Miałem marzenie – rekrutacje…

rekrutacja 2010

W tytule nie ma błędu, w październiku 2010 byłem na dwóch rekrutacjach. Jedną z nich jak doskonale wiecie była ta do Warsaw Eagles.

W końcu przyszedł ten dzień – 16 października miałem pokazać, że nadaję się do drużyny futbolowej. Jarałem się try-outem od samego rana, choć w zasadzie to jarałem się nim od kilku dni. Na fanpageu Eagles byłem chyba najaktywniejszym użytkownikiem, dopytałem o wszystko co będzie potrzebne na rekrutacji – czyli tak specjalistyczny sprzęt jak: korki, koszulka, spodenki i butelka z wodą. Wyposażony w ten niezbędny ekwipunek, zwarty, gotowy, w bojowym nastroju pojawiłem się na szkolnym boisku przy ulicy Mścisławskiej. Nie byłem jedyny, takich jak ja na moje oko było z 50 może 60 osób. Do tego część ówczesnych zawodników – jednym słowem, sporo ludzi.

rekrutacja warsaw eagles 2010

Byłem nieźle przygotowany od strony fizycznej, jeszcze przed wakacjami grałem w B-klasowej Polonii Kuligów, przemianowanej później na GKS Dąbrówka, kopałem piłkę na hali w amatorskiej lidze, kondycyjnie wydawało mi się, że całkiem daję radę. Czy faktycznie tak było miałem się za chwilę przekonać wykonując ćwiczenia na poszczególnych stacjach.

Ale zanim przyszły stacje najpierw rozgrzewka – byłem pod dużym wrażeniem. Profesjonalnie poprowadzony, że wyrażę się z amerykańska „warm up” nie zdarza się często. Zazwyczaj robi się go szybko i byle jak, a to duży błąd. U Eagles było inaczej – już mi się podobało. Po 20 minutach byliśmy gotowi. Każdy z nas dostał kwestionariusz na którym trzeba było wpisać swoje dane. Na kartce była też tabela z nazwami poszczególnych stacji, które wówczas niewiele mi mówiły, i z miejscem na wyniki.

rekrutacja we 2010

No dobra myślę – pora zaczynać. Na początek niech będzie sprint na 20 i 40 jardów. Usainem Boltem nie jestem i nigdy nie byłem przesadnie szybki – zacznę od wydawało mi się mojej najgorszej stacji. Kiedy przychodzi moja kolej staję na linii wyznaczającej start, koncentracja i… ruszam. Daję z siebie wszystko, spinam się na maxa – wynik na 20 yd – 2,89 sek, wynik na 40 yd – 5:35 sek. Trochę słabo, druga próba wychodzi niemalże identycznie, myślę – lepiej już dzisiaj nie będzie. Idę na jakąś spokojniejszą stację, trochę odpocznę, tym bardziej, że do każdej czeka po kilku gości – skok w dal wydawał się idealną opcją. Stoję w kolejce patrzę jak skaczą inni, sam nie wiem na ile mnie stać, w życiu nie mierzyłem skoku z miejsca. W końcu staję na linii, patrzę przed siebie na miejsce, w którym chciałbym wylądować – czyli gdzieś w okolicy 2,5 metra. Znowu koncentracja, odbijam się i lecę, lecę, wyciągam nogi do przodu żeby wylądować jak najdalej… 2 metry… masakra. Druga próba – 2,1 metra, niektórzy liniowi skakali dalej. Nie no co za początek z takimi wynikami mogę zapomnieć o graniu. Trudno – przyszedłem to przynajmniej dokończę tę rekrutację idę na skok w zwyż – oczywiście skok dosiężny. Staję przy miarce, skaczę – 40 cm. Matko boska, kończ waść wstydu oszczędź. Drugie podejście 44 cm. Słabo, bardzo!

rekrutacja eagles 2010

Po tych 3 stacjach nie miałem większych nadziei. Do reszty stacji podszedłem skoncentrowany, ale już na większym luzie. Kolejną jaką wybrałem był 20 yd shuttle – jest to jedno z ćwiczeń sprawdzających szybkość i zwrotność. Zorientowani wiedzą, że jest to bieganie od punktu do punktu z obrotem o 180 stopni w każdym z nich. Wynik 5,1 sekundy nie powalił nikogo na kolana.

20 yd shuttle nfl

Jakoś bardzo się tym nie przejąłem – pora na następny sprawdzian, tym razem 60 yd shuttle czyli to samo tylko na większym dystansie. 10,97 sekundy – lepiej wstydu nie ma, ale powodu do wpadania w euforię również. Zostały mi jeszcze 2 stacje – 3 cone drill i pompki.

3 cone drill nfl

Chwilę odpocząłem i wybrałem 3 cone drill. Wygląda to tak jak powyżej – czyli dużo zwrotów, a zatem test sprawnościowo – szybkościowy. Najpierw dokładnie się przyjrzałem jak to wygląda, a później przyszła pora na mnie – i ku mojemu zdziwieniu bardzo przyzwoity wynik – 7,96 sekundy. Fajnie, podoba mi się, może nie jestem demonem prędkości, ale zwrotność bardzo dobra.

rekrutacja 2010 warsaw eagles

Ostatnia stacja – pompki, trochę się jej obawiałem, jak się później okazało niepotrzebnie. Zadanie – maksymalna ilość pompek w 2 minuty. Jak teraz patrzę na mój rezultat – czyli 53 powtórzenia to jest to nawet śmieszne, ale wtedy to był dobry wynik.

Dobra wszystkie stacje zaliczone, wyniki jakie są takie są wydawało mi się, że to koniec rekrutacji… Myliłem się, było coś jeszcze.

Koniec części pierwszej, część druga niebawem, a w niej to co czekało na kandydatów na futbolistów oraz pierwsi zawodnicy, którzy zapadli mi w pamięć właśnie z rekrutacji.

Jeśli spodobał Ci się tekst polub mój fanpage na facebooku i nie przegap kolejnego wpisu.

źródło zdjęć:
1.fanpage Warsaw Eagles – https://www.facebook.com/WarsawEagles
2. nfl.com

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.