Tak się robi reklamy sportowe!

re-established lebron james

Nie wiem jak oni to robią, nie mam pojęcia, ale potrafią ze wszystkiego zrobić mega historię. Reklamy sportowe kręcone w Stanach już kiedyś zagościły na moim blogu (link) przy okazji akcji RE2PECT związanej z zakończeniem kariery przez Dereka Jetera. W tym wpisie będzie jeszcze jeden spot z jego udziałem, a to dlatego, że jest znakomity, zarówno spot jak i sam Jeter. Będzie też reklama, choć w zasadzie to ciężko to nazwać reklamą, filmik od… Beats by Dre.

Jestem zachwycony tymi dwoma reklamami, jakże odmienne są od znanych mi spotów z polskich breaków reklamowych. Tutaj mamy patos, mamy klimat, mamy sportowca na pierwszym planie, sportowca, który jest legendą, który jest idolem i który pokazany jest w sposób, którego próżno szukać na naszym rynku.

Zaczynamy! Na pierwszy ogień LeBron James w filmie ‬RE-ESTABLISHED 2014. Poezja! Drodzy producenci różnych dóbr, drogie agencje reklamowe – inspirujcie się do cholery! To jest reklama słuchawek, czy gdzieś je widać? Oczywiście przecież to reklama więc byłoby głupie jakby promowany produkt się nie pojawił. Ale jest to zrobione subtelnie, słuchawki nie rzucają się w oczy, nie napieprzają w co drugiej scenie jakie to one znakomite i fantastyczne. Popatrzcie jak pięknie jest zbudowana historia – LeBron w 2014 roku zmienia klub, wraca w pobliże swojego rodzinnego miasteczka Akron i będzie grał w Cleveland Cavaliers. Jak to powiązać ze słuchawkami – no popatrzcie da się. Głównym punktem jest to, że cała historia kręci się wokół powrotu „do domu”. Na pierwszy plan wychodzi Akron – miasteczko przemysłowe jakich w USA wiele. 200 tysięcy mieszkańców czyli mniej niż w Radomiu, każdy rozsądnie myślący człowiek miałby ochotę się stamtąd jak najszybciej wyprowadzić, a jednak… zdjęcia, muzyka, klimat, to wszystko sprawia, że Akron, przynajmniej mnie jawi się jako wyjątkowe miejsce, miejsce, które ma duszę i swoją historię! Zwróćcie też uwagę jak pokazany jest trening – no jest to do bólu wręcz autentyczne. Nie mam wrażenia, że z drugiej strony kamery stoi sztab ludzi, którzy reżyserują praktycznie każdy ruch i ujęcie, że wszystko jest zrobione „pod kamerę”, że za chwilę przybiegnie ktoś od make upu wytrzeć pot z czoła LeBrona. Ta reklama jest perfekcyjna!

Druga reklama i znowu trudno to nazwać reklamą. Powód – podobnie jak wcześniej, związany z wydarzeniami w karierze. Tutaj akurat zakończenie przygody ze sportem. I znowu mamy opowiedzianą historię tym razem bardzo krótką, ale opowiedzianą w sposób, który aż chce się oglądać. Nie wnikam czy to było ustawione czy nie, ale mogę się założyć, że identycznie wyglądałyby reakcje tych ludzi gdyby kamery nie było obok. Dla nich Derek Jeter to bohater, idol, gwiazda, ktoś kogo podziwiali od lat. A reklamowany produkt? Pojawia się… na samym końcu i to nawet nie jako część filmiku.

Gatorade – Made in New York ft. Derek Jeter from Lime Studios on Vimeo.

Lekki offtop – zobaczcie jak Jeter zakończył swoją karierę. Popatrzcie na wynik i weźcie pod uwagę, że to praktycznie ostatnie zagranie meczu. Coś takiego zdarza się chyba tylko w filmach.

A teraz przykra rzeczywistość – Polska. Jeśli chcecie pozostać w tym fajnym klimacie po obejrzeniu spotów to nie czytajcie dalej. Serio. Bo ja zastanawiam się co z nami jest nie tak, dlaczego my tak nie potrafimy. Mamy świetnych sportowców, których historie nadają się idealnie żeby z nich czerpać dla dobra marek i produktów z którymi się wiążą. Weźmy chociażby Roberta Lewandowskiego, chłopak, który zaczynał w maleńkiej Varsovii, którego nie chciano w Legii teraz jest gwiazdą światowego formatu, Justynę Kowalczyk – zdobyła złoty medal olimpijski biegnąc ze złamaną stopą, jest Kamil Stoch – pamiętacie filmik, w którym wypowiada się jako mały chłopak o tym, że zdobędzie medal olimpijski, aż dziwne, że nikt tego nie wykorzystał? Jest Rafał Majka, Zbigniew Bródka – aż się prosi, żeby przygotować takie „mini spoty” na ich temat. I co się z tym dzieje? Nic! Nasze reklamy ze sportowcami wyglądają tak:

Pamiętacie trening z reklamy z LeBronem…

Wiem, że ten wpis niczego nie zmieni. Klienci dalej będą się upierać, że „koniecznie trzeba powiedzieć o produkcie jak najwięcej”, a agencje będą robić takie spoty, bo muszą z czegoś żyć. Tylko nie dziwcie się, że nie tylko ja z rozkoszą przełączam stację kiedy widzę początek breaku reklamowego.

A odnośnie dwóch pierwszych reklam – tak wiem, że to nie są spoty „telewizyjne” trwają znacznie dłużej niż 30 sekund, ale na Boga to nie są filmy kręcone po to żeby puszczać je przed Faktami czy M jak Miłość. To jest coś dla fanów, co można wykorzystać w Internecie, albo przy poszczególnych programach tematycznych. Pewnie jakby się uprzeć to dałoby się je zrobić jako 30 sekundówki i wyemitować w tradycyjnej telewizji, tylko po co. To ma docierać do zupełnie innego odbiorcy.

Zdaję sobie sprawę, że moje słowa to głos wołającego na puszczy, jednak nie przestanę i na blogu zamierzam wrzucać coraz więcej reklam i działań promocyjnych związanych ze sportem, bo w Polsce, w tej kwestii jest jeszcze wiele, bardzo wiele do zrobienia. Liczę, że te reklamy, wpisy i dobre przykłady z zachodu, może dla kogoś kiedyś staną się inspiracją do nakręcenia czegoś równie dobrego u nas, a wtedy będę pierwszym, który o tym napisze i pochwali.

I żeby nie kończyć negatywnie polski filmik przygotowany dla Silesia Rebels, drużyny futbolu amerykańskiego. Co prawda nie jest to spot komercyjny, ale moim zdaniem może być świetną inspiracją, w którą stronę warto iść.

Jeśli spodobał Ci się tekst polub mój fanpage na facebooku i nie przegap kolejnego wpisu.

Comments

comments

Jedna myśl nt. „Tak się robi reklamy sportowe!

  1. Pingback: AboveTheNoise - Beats by Dre znów zachwyca -