Storytelling + emocje – czyli przepis na virala

wzrusz 1
Czytałem ostatnio, że w Polsce nie robi się dobrych reklam wideo. Niestety to prawda, no może raz na jakiś czas trafi się perełka, coś wyjątkowego, ale przeważnie mamy typowy scenariusz – pokażmy produkt i logo. I nawet jeśli kreatywni zaproponują coś niestandardowego to zazwyczaj kończy się jedynie na propozycji. Dlaczego? Ano dlatego, że osoby odpowiedzialne za marketing myślą w ten sposób „to co wystarcza na telewizję, będzie się nadawało też na inne platformy”. No i tutaj w myśleniu jest błąd. Nie będzie się nadawało. Otóż internet potrzebuje czegoś o potencjale viralowym, żeby zaskoczyło. Spot telewizyjny jest przeważnie nudny i ma jeden cel – pokazać produkt albo usługę. W sieci to za mało. Nie tędy droga.

Droga prowadzi w trochę innym kierunku, w kierunku opowiadania historii i niekoniecznie wrzucania tam na siłę produktu. Storytelling to coś co doskonale sprawdza się obecnie, a jeśli dorzuci się do niego emocje to można w zasadzie każdy produkt w ten sposób „sprzedać” użytkownikom Internetu.

Jest jeden kraj, który storytelling opanował do perfekcji – Tajlandia. Ich reklamy oparte o historię i emocje są małymi dziełami sztuki, prawdziwymi wyciskaczami łez – ludzie to kochają. Filmy reklamowe rozchodzą się wirusowo i docierają dużo dalej niż sięgają granice kraju. Najlepszym przykładem jest choćby ten wpis.

Jak nakręcić taką reklamę? Nie wydaje się to bardzo trudne – poniżej 4 przykłady, storytelling w najlepszym możliwym wydaniu. Ostrzegam weźcie chusteczki bo wzruszycie się na bank.

dtac „the power of love” TVC

TrueMove H : Giving

„Unsung Hero”: TVC Thai Life Insurance 2014

Silence of love: TVC Thai Life Insurance

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.