Wsi spokojna, wsi wesoła. Adamówek – Kraniec Świata

adamowek staw

Od jakiegoś czasu mieszkam na wsi dumnie przeze mnie nazywanej Adamówek – Kraniec Świata. Za dzieciaka spędzaliśmy tutaj niemalże każdy wolny dzień, weekendy i wakacje. Kurde jeśli mieliście rodzinę na wsi i urodziliście się w okolicach roku ’80 to zapewne pamiętacie, że zawsze największą atrakcją były żniwa. Siedziało się dwa miesiące na wsi i od rana do nocy biegało po polach, a to popatrzeć na kombajn, a to „pomóc” zbierać ziemniaki, czad!

Teraz Adamówek trochę się pozmieniał, nie jest to już taka typowa wieś wieś, bo rolnictwem nie zajmuje się już tutaj praktycznie nikt, ale z wiejskiej wsi zostało bardzo dużo. Jedną z takich pozostałości, która siłą rzeczy wpływa i na mnie, jest rytm życia wyznaczany przez pogodę i pory roku. – nieprawdopodobne, co? Sam tego doświadczyłem – po raz pierwszy w moim 33 letnim życiu na wiosnę założyłem ogródek z warzywami – uprawa eksperymentalna na 4 metrach kwadratowych, która do tej pory potwierdza, że był to świetny pomysł. Rzodkiewka, ogórki, marchew czy buraki z własnego ogródka smakują jak żadne inne! Serio! Może nie wyglądają jak warzywa z supermarketu, ale smaku nie da się nawet porównać.

adamowek warzywniak

Lato to czas walki z trawą, którą trzeba kosić niemalże co tydzień, i prac ogrodowych. Byłem wielce zaskoczony jak i w tym znalazłem przyjemność. Zbudowanie kompostownika czy bramy odgradzającej ogródek może nie były wyczynami na miarę wyprawy w kosmos, a obie te rzeczy nie są dziełami sztuki, mimo to spełniają doskonale swoją rolę i najgorzej też się nie prezentują. Oczywiście nie obyło się bez przygód – podczas kopania dołka pod słupek wykopałem… niewypał z II Wojny Światowej. Drugi już na mojej działce i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze kryje ziemia w okolicy.

niewypal IIwojna

Teraz czuć już w powietrzu jesień. Noce i poranki są zimne – pora przygotować się do zimy i wiecie co – cholera robię to. Porządkuję działkę, sprzątam zabawki chłopaków z ogródka, ogarniam wszystko co powinno być ogarnięte zanim przyjdą przymrozki. I nie tylko ja – jak popatrzę na sąsiadów, to każdy robi dokładnie to samo. Dwudziesty pierwszy wiek, raptem 25 kilometrów od stolicy, a czasem można poczuć się jak 100 lat temu… szczególnie jak jeszcze wyłączą prąd, co na mój gust, przydarza się aż za często.

Z prądem odkąd pamiętam zawsze były tutaj problemy – a to podczas burzy, a to jak spadło za dużo śniegu, a to jak wiał wiatr, zawsze coś. Teraz nauczony doświadczeniem mam zapas świeczek i zapałek oczekujących w pełnej gotowości.

adamowek kraniec swiata

Ale wracając – na mojej wsi żyje się jakoś spokojniej, wolniej, ciszej. Na początku nie potrafiłem się przestawić, po przeprowadzce z Warszawy, ale teraz przywykłem i podoba mi się to. Chill po powrocie na wioskę jest nie do przecenienia. Spokój, cisza, las za oknem, do tego raz na jakiś czas zawita sarna czy łoś, aż trudno uwierzyć, że to raptem 30 minut od Warszawy.

No i ludzie to jedna z największych różnic – sympatyczni, serdeczni, pomocni, zawsze chętnie porozmawiają, nie spieszą się… bo nie muszą. Na wsi ja też się nie spieszę – zupełnie inaczej niż jak jestem w wawie. Tutaj żyje się zupełnie inaczej i strasznie mi się to podoba, ciężko byłoby mi się znowu przestawić na miasto.

Lubię tę moją wiochę.

Jeśli spodobał Ci się tekst polub mój fanpage na facebooku i nie przegap kolejnego wpisu.

Comments

comments

Komentarze są wyłączone.